Strefa komfortu
Zanim jeszcze zaczniemy mówić o wyjściach poza swoje strefy komfortu, ustalmy ważny fakt.
Wielu osobników nie pozostaje w strefie komfortu. Oni pozostają w swoim trybie „przetrwania”, który to z komfortem ma się nijak. Często cierpią fizycznie, psychicznie, spirytualnie, ponieważ człowiek nie jest drzewem. Został stworzony do ruchu, na wiele sposobów te słowo interpretując.
Na różne sposoby
Człowiek może mieć naprawdę ciężkie życie. Turbuje go z każdej strony. Zdarza się.
Wtedy zadać należy sobie pytanie „takowy osobnik powinien wyjść ze strefy komfortu, a może w końcu do niej wejść?”. A może ten człowiek, aby wejść do strefy komfortu musi najpierw zejść jeszcze niżej w swoich zmaganiach z rzeczywistością, dotknąć przysłowiowego „dna” aby móc się odbić i w końcu osiągnąć jakieś swoje komfortowe jestestwo?
Istnieje też typ człowieka, który faktycznie siedzi sobie w swoim ciepłym kąciku. Ułożyło się. Urodził się w domu pełnym miłości, nigdy niczego nie brakowało i dziś ma swoje miejsce na ziemi, pracuje i sobie przeżywa życie na spokojnie. Czy potrzeba takiemu człowiekowi uciekać z tej strefy komfortu? Wychodzić i eksponować się na ryzyko, porażki, różnego rodzaju doświadczenia od tych bolesnych, po te ciekawe?
Warunek ciekawego i wzbogacającego życia
Robić rzeczy.
Robić rzeczy = opuszczać swoją strefę komfortu.
Popatrz na to.
Strefy komfortu bywają różne. Od małych po te duże. Od przygotowania sobie posiłku, którego nigdy nie próbowałeś przyrządzić, przez pójście do restauracji, która jeszcze nie jest przez Ciebie odkryta. Sprawy większe – wyjechać w podróż. I tu znowu możesz to podzielić na podkategorie, od małych wykroczeń poza swój komfort – podróże krajowe, przez te zagraniczne, dochodząc do tych bardziej wymagających, na przykład lot na drugi koniec świata.
Poznać nowych ludzi.
Od człowieka w sklepie / kawiarni / na ulicy, po człowieka w kawiarni / restauracji / na spacerze za granicą. W tym pierwszym połamiesz bariery komunikacyjne międzyludzkie, a w tym drugim przy okazji bariery językowe. Poznasz kogoś. Poznasz czyjąś historię.
Czytałem kiedyś cytat „jeśli widzę dwójkę idących ludzi to z góry zakładam, że przynajmniej jeden z nich wie coś, czego ja nie wiem”.
Człowiek to chodząca historia.
Nikt nie ma zapisanego zeszytu przeżyć w ten sam sposób, nie ma dwóch tych samych zdarzeń.
Strefa komfortu moimi oczami
W moim odczuciu strefa komfortu to uciekanie przed wszystkim, co kompletnie nowe, tłumaczenie tego i pozostawanie tam, gdzie Ci wygodnie.
Często chcesz innych efektów a robisz wciąż te same rzeczy.
Nie ma ekspozycji, a jednak bez ekspozycji nic się nie zmieni. Nie wydarzy się nic nowego / ciekawego. Nie zmieni się Twoja sytuacja, dlaczego?
Bo jesteś niewidoczny.
Praca się nie zmieni, jeśli nie będziesz pokazywał swojego CV / portfolio.
Nie spotkasz w życiu człowieka do stworzenia relacji przyjacielskiej / romantycznej / biznesowo partnerskiej, jeśli się nie wyeksponujesz na nowe.
Czytałem niegdyś cytat, który brzmi „nie odzywaj się do nikogo, bo jeszcze kogoś poznasz”.
Prawdziwe.
Moim zawodowym tematem jest strefa komfortu, która dotyczy fizyczności ludzkiego organizmu.
Zarówno ja, jak i moim klienci notorycznie wychodzimy poza swoje strefy komfortu. Dlaczego? Bo tam czeka Nas wzrost, rozwój, progres.
Nie da się zrobić progresu tkwiąc wciąż w tym samym punkcie.
Nie dowiesz się, czy biegasz szybko dopóki nie pobiegniesz określonego dystansu najszybciej jak potrafisz.
Następnym etapem może stanąć przed Tobą wydarzenie publiczne. To kolejne, spore wyjście poza strefę komfortu. Nie dość, że mierzysz się ze sobą podczas pracy fizycznej, to wokół jest wielu współzawodniczących a z nimi przyszli ich kibice. Ktoś te wydarzenie rejestruje kamerą. Inni uwieczniają na zdjęciach. Ktoś to puszcza na żywo w internecie. Dodatkowo eksponujesz się na krytykę.
Ale wiesz co? Jest też druga strona medalu. Zakładając, że ludzie chcą jednak dobrze, a z mojego doświadczenia wynika, że w fajnych miejscach spotyka się naprawdę fajnych ludzi, na koniec dnia czeka Cię nie rozczarowanie, ale pozytywna ekscytacja. Jest tam wiele radości i uśmiechu. Dlaczego? Bo tak dobrze funkcjonują ludzie, którzy eksponują się na nowości, testują swoje granice i po prostu próbują życia na różny sposób.
Dzieje się, prawda?
Na koniec dnia jednak ekspozycja pozwala Ci wznieść się ponad to.
W końcu to przestaje być aż tak trudne i stresujące, a zaczyna być ekscytujące.
Tej ekscytacji właśnie uważam, że ludziom w życiu brakuje. Takiego pchnięcia się do limitów i poczucia, że naprawdę mogą się wznieść w przestworza, bo umysłowo to jest naprawdę lot.
Ode mnie dla Ciebie
Określ gdzie są Twoje strefy komfortu.
Zobacz co robisz automatycznie, bo tak Ci wygodnie.
Być może czujesz, że coś warto byłoby zmienić, ale wciąż sobie depczesz w tym swoim ogródeczku.
Być może chcesz od razu zbyt dużych zmian.
Spróbuj małą łyżeczką.
Jedna rzecz w miesiącu. Coś nowego. Od małych spraw po większe. Od kawy w innej kawiarni, przez kolację w innej restauracji. Powiedz komuś coś miłego. Zobacz, że się da i co Ci to przynosi. Zamów bilety lotnicze. Zapisz się na jakiś event sportowy. Bądź czegoś częścią.
Obudź w sobie tego odkrywcę.
Nasze mózgi naprawdę tego potrzebują.
Po regularnych praktykach stajesz się naprawdę ciekawym człowiekiem.
Mamy ograniczony czas na tej planecie. Dlaczego by nie zrobić ze sobą czegoś fajnego?
Idź pomyśleć a następnie..
Po prostu spróbuj i zobacz, co się stanie.
Pozdrawiam Cię.
Grzegorz Mazur




