NIE WSZYSTKO OD CZEGO UCIEKASZ, ZNIKA

Nałóg od strony obserwatora

Zaufaj mi, temat jest mi dobrze znany. Chcę z nim do Ciebie wyjść, ponieważ zbiór moich myśli może być iskrą, która nie uratuje, jednak zapali płomień, który podgrzeje Cię lub kogoś w bliskim otoczeniu do zmiany. Ma szansę również otworzyć oczy aby spojrzeć na inną perspektywę.

Obcowałem przez 20 lat w bliskim kontakcie z człowiekiem, który jest uzależniony. Obserwacja stanów, w których ten człowiek przeżywał swoje życie, wiele razy zarówno w latach młodzieńczych, jak i dorosłych zmusiła mnie do refleksji i przemyśleń.

Na koniec dnia wciąż wielu rzeczy nie wiem, nie jestem neuronaukowcem, niemniej jednak niejeden neuronaukowiec nie miał szansy przebywać ramię w ramię z takim osobnikiem przez tak długi okres czasu. Tym bardziej uważam, że warto się przyjrzeć myślom, które napełniają ten wpis.

O co chodzi w uzależnieniu?

Uzależnić się można od wszystkiego. Słuchając podcastu w kanału „The diary of CEO” na temat systemu dopaminowego dowiedziałem się, że uzależnić można się nawet od picia wody.

Temat jest oczywiście bardziej rozległy.

Od jednej substancji, czynności, rzeczy i tak dalej jesteśmy w stanie uzależnić się szybciej a od innej wolniej lub nawet wcale.

Od jedzenia sałaty uzależnić nam się będzie raczej ciężko, jednak jeśli spróbujemy mlecznej czekolady z orzechami.. sytuacje diametralnie się odwraca.

Można się uzależnić od treningu, ale jest trudno, bo trening jest ciężki, nudny, powtarzalny. Jeśli weźmiemy telefon i zaczniemy przewijać rolki siedząc przy tym na wygodnej kanapie w ciepłym nastroju salonu.. możemy i szybko wpadniemy w sidła tego diabła.

Dlaczego tak się dzieje?

Wszystko rozchodzi się o oddziaływanie. Dokładnie o to, jak mocno i szybko możemy uruchomić system nagrody – dopaminoergiczny – przy wyborze możliwie jak najłatwiejszej drogi.

Czytałem jakiś czas temu artykuł, w którym porównywano wyrzut dopaminy przy dwóch różnych czynnościach.

Pierwszą z nich był skok ze spadochronu.

Drugą natomiast, pornografia i masturbacja.

Jaki był efekt? Podobny. Na podobną skalę stymulacji wchodzimy w tak skrajnie oddalonych od siebie sytuacjach.

I teraz wyobraź sobie jak silnym jesteś człowiekiem, jeśli to Ty kontrolujesz otaczający Cię świat i potrafisz utrzymać zdrowe żywienie, aktywność fizyczną, wybrać sen zamiast przewijania mediów społecznościowych, kontrolować swój popęd seksualny.. Zobacz jak silnym człowiekiem jesteś, jeśli stawiasz czoła problemom, zamiast przykrywać je chwilowymi przyjemnościami.

Przy tym ostatnim wątku pragnę się zatrzymać i rozszerzyć go o kilka przemyśleń.

Brak oceny – tylko rozróżnienie

Dlaczego jedni ludzie idą przez życie z uśmiechem na twarzy, wzrastają, budują, cieszą się, rosną w siłę, kibicują i ciągną w górę innych ludzi, podczas gdy innego człowieka przykrywa lekki powiew wiatru?

Tutaj nie chodzi o to, żeby kogokolwiek urazić bądź kogokolwiek wywyższyć. Pragnę z tego miejsca podkreślić, że nie mówię w żadnym ze swoich wpisów słów po to, żeby komuś szkodzić a po to, by wspierać i pokazywać, że można inaczej. Jeśli traktujesz to personalnie, bądź wobec siebie obiektywny i jeśli naprawdę jest w Tobie coś, co warto przemyśleć i być może zmienić – rozważ to. Skoro może powodzić się w życiu lepiej, to dlaczego by nie spróbować?

Słabość vs siła

Do meritum.

Skąd bierze się nasza siła?

Z ekspozycji, doświadczeń i pracy.

Ekspozycja – trzeba wyjść z ciepłego kocyka i coś usłyszeć, zobaczyć, poczuć i tak dalej.

Doświadczenia – trzeba coś przeżyć, zareagować na to, ponosić to w sobie, poukładać, poszufladkować.

Praca – trzeba to przefiltrować, poddać różnym głosom wewnętrznym, ocenić, znaleźć różne inne warianty i możliwości przeżycia tej samej sytuacji, oswoić się z tym, wzrosnąć ponad to i iść dalej.

Podsumowując. Jeśli coś Ci się przytrafia i stawiasz temu czoła – rośniesz. To może być trudne. Z tym trzeba pochodzić, często może Cię to dogniatać, przerastać i miło byłoby już przestać czuć ten ból i ciężar. Na koniec jednak jest jedna prawda „po deszczu zawsze wychodzi słońce”. Żaden stan nie trwa wiecznie. Ani ten zły ani ten dobry. Należy o tym pamiętać. Jedno jest pewne, staniesz się dzięki temu silniejszy.

Skąd się zatem bierze słabość?

To tak, jakbyśmy wszystko to, co napisane jest na temat siły odwrócili.

Pojawia się problem – ekspozycja i doświadczenie. Dotknęła mnie sytuacja. Przeżyłem to, nie chciałem ale przeżyłem.

Praca – brak.

Co z tym tematem robię? Nic.

Co natomiast postanawiam zrobić? Napiję się alkoholu. Zjem słodycze. Zamówię pizzę. Zapalę papierosa. Wyjdę na imprezę. Zrobię cokolwiek, żeby tego nie czuć, żeby o tym nie myśleć.

Już na samym początku jesteśmy przegrani wobec takiej postawy.

Po pierwsze – problem nie zniknie. Dopóki nie postawisz mu czoła, będziesz musiał przykrywać go czymś non stop. Lata lecą a on jest wciąż z Tobą. Nie robisz progresu bo ten sam problem cały czas podcina Ci nogi.

Po drugie – zaczynasz mieć kolejny problem, bo jedyne co robisz z poprzednim to przykrywanie go stymulantami, które pozwalają przez chwilę nie czuć ciężaru / bólu. Co się wtedy dzieje? Potrzebujesz używać tego narzędzia częściej, bo cierpienie dopada w różnych momentach dnia i nocy.

Doprowadza Cię to do stanu, gdzie wciąż masz te same problemy a narastają dodatkowe, być może poważniejsze niż te, przed którymi uciekasz.

Frustracja narasta. Co raz częściej postrzegasz ludzi, którzy sobie radzą jako tych, którym nie chcesz kibicować. Zaczynasz być człowiekiem, który częściej podcina skrzydła aby zrównać innych ze swoim poziomem. Po co? Być może po to, żeby czuć się przynależnym. Podobno tam, gdzie ludzie mają podobne problemy czujemy się lepiej, bo nie jesteśmy jedyni na świecie z takim zestawem zmagań. Niemniej jednak co raz mniej ludzi chce z Tobą żyć, rozmawiać, widywać się. Czy to nie brzmi jak kolejny, poważny problem?

Rozwiązanie za darmo

A jakby zacząć od takiej prostej, ale super skutecznej akcji, która nie kosztuje zupełnie nic a zmienia wszystko?

Od napięcia psychicznego, które skutecznie redukuje – zrobiłeś pierwszy fizyczny odpowiednik kroku, który podjąłeś aby rozwiązać swój problem – zapisałeś to na kartce. Krok drugi – praktyczny, bo naprawdę masz ogromną szansę poradzić sobie z wiatrem, który mocno w Ciebie wieje.

Jeśli masz problemy i myślisz, że są duże – zadaj sobie następujące pytanie:

„Co najgorszego może stać się w moim życiu?”

Jeśli nie umierasz i nie idziesz do więzienia – jesteś w idealnym miejscu.

Co z tym zrobić dalej?

Należy wziąć kartkę papieru. Napisać temat przewodni, czyli tytuł problemu i po prostu rozpisać wszystkie możliwości począwszy od tego, co najgorszego może się stać, skończywszy na dwudziestu rozwiązaniach, jakie można zastosować aby ten problem rozwiązać.

Wygląda niepozornie? Dokładnie tak. Tak samo może być z Twoim problemem. Może wcale nie jest tak duży, jak Ci się wydaje.

Jak widzisz podejście definiuje to, co na koniec dnia się z Tobą dzieje.

Naga, brudna prawda. Im więcej ciężaru w życiu, tym silniejszy człowiek.

Taka sama zasada jak z treningiem. Im ciężej pracujesz, tym silniejszy się stajesz.

Oczywiście musi iść ze wszystkim w parze mądrość. Człowiek z doświadczeniami ale bez refleksji może wciąż nie mieć pojęcia co zrobić z trudną sytuacją. Z drugiej strony może dostosowywać nieodpowiedni afekt do zastanej sytuacji – na przykład nadużywać swojej siły tam, gdzie nie jest to w ogóle potrzebne.

Zachęcam do zmian.

Jedyne w życiu pewne to – zmiana.

Zastanawiasz się co zrobić dalej?

Po prostu spróbuj i zobacz, co się stanie.

Pozdrawiam Cię,

Grzegorz Mazur

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *