POSTAWA – jako punkt wyjścia
Od poprzedniego wpisu przechodzimy płynnie do zagadnienia, które zostało już poruszone, mianowicie „postawa”.
Co się za tym kryje?
Zdefiniuj swoje „ja”
Myślę, że wielu z Nas jeśli nie każdy zastanawiało się przynajmniej raz w życiu nad pytaniem „kim ja właściwie jestem?”.
Mnie zajęło to sporo czasu, aby móc na tak postawione pytanie odpowiedzieć. Głównym powodem tej trudności nie okazała się nieznajomość własnego „ja”, a brak świadomości w jaki sposób to wyrazić. Kim jestem, czyli chodzi o imię i nazwisko? ile mam lat? gdzie mieszkam?
W pewnym momencie słuchając wypowiedzi ludzi, którzy są dla mnie w pewien sposób przykładem zdałem sobie sprawę, że to, kim jesteśmy definiują wartości, którymi kierujemy się w życiu. To, co próbujemy przekazać światu. Sposób, w jaki mówimy. Sposób, w jaki postępujemy. Sposób, w jaki traktujemy siebie oraz drugiego człowieka. Sposób, w jaki wykonujemy swoje obowiązki. To nasze codzienne wybory od tego, co zjem na śniadanie przez aktywności, które dobiorę sobie, aby przeżyć swój dzień po sen, który postanowię potraktować poważnie, lub olać. Kwestie te i oczywiście masa innych mówią w mniejszym lub większym stopniu o tym, kim jesteśmy. Patrząc wstecz na swoje życie i obecną sytuację myślę, że w większości z Nas towarzyszy taki rezultat, jakie działania przedsię wzięliśmy, aby dojść do miejsca, w którym obecnie się znajdujemy. Może to być oczywiście bliżej nieokreślony sukces, czujemy dumę i chcemy iść dalej, ale może to też być bliżej nieokreślona i bardziej dająca do myślenia rzeczywistość – być może nawet rozczarowująca. Oby ta druga została jak najszybciej zauważona. To już mały krok do zmiany, a im dłużej jedziemy niewłaściwym pociągiem, tym więcej drogi powrotnej.
Dlaczego to tak szalenie istotne?
To, kim jesteśmy lub staramy się zostać każdego dnia w dużym stopniu definiuje to, co możemy ujrzeć w swojej przyszłości.
Przychodzi mi do głowy kilka prostych przykładów. Jeśli człowiek chce mieć zdrowe ciało, silne mięśnie i wydolne płuca – nie osiągnie tego biernością, która stroni od wysiłku a skupia się na przyjemnościach – na przykład regularnym jedzeniu chipsów na kanapie przed telewizorem. Jeśli człowiek chce dostatku materialnego, nie osiągnie tego również biernością, brakiem inicjatywy w postaci działania, podjęcia ryzyka, wyjścia poza swoje strefy komfortu, nauczenia się nowych rzeczy i próby sprowokowania losu, aby błysnął odrobiną szczęścia. Albo jeszcze prościej – jeśli chcesz ładnie pachnieć, zamiast palenia papierosów rozpylaj piękne perfumy.
To są przykłady postawy, która przyjęta prawdopodobnie nie da nam ciekawych rezultatów, a już na pewno nie tych zamierzonych, zakładając, że nikt nie ma na życiowym celowniku zmarnowania swojego życia. Możemy natomiast wziąć odpowiedzialność za swoje jestestwo, do czego z całego serca Cię zachęcam i zrobić wszystko co w Naszej mocy, aby zbliżyć się do swoich celów. Wtedy na koniec dnia jedyne, co pozostanie do powiedzenia, to „wszystko w rękach Boga”, bo działałem jak potrafiłem najlepiej i pracowałem, jak potrafiłem najciężej.
Do czego prowadzi określenie siebie w głębszym tego słowa znaczeniu?
Przede wszystkim, dzięki poznaniu siebie wiesz dokąd zmierzasz. Znasz swoje życiowe priorytety. Tak jak powiedział Rafał Mazur – Zenjaskiniowca „Latarnia morska nie jest dla statku po to, żeby się głupio o nią rozbijał. Jest mu po to, żeby wiedział w którym kierunku ma płynąć”. To samo jest z naszym życiem. Cel to pewnego rodzaju założenie. Doprowadzić do niego może nas mnóstwo dróg. Przychodzi mi do głowy jeszcze jeden cytat. „Google maps gdy zboczysz z drogi nigdy nie mówi, że źle pojechałeś. Zamiast tego do razu znajduje Ci nową trasę na dotarcie do celu”. To mówi o tym, że dróg jest wiele, a kierunek może pozostać niezmienny.
Dzięki poznaniu swojej tożsamości możemy podejmować lepsze życiowe decyzje. Wiesz dzięki temu czego raczej warto w życiu unikać, a do czego się uśmiechać. Włączasz działania te, które Ci służą w osiągnięciu swoich celów zamiast reagować na wszystko, co podrzuca Ci los. Możesz być wtedy spójny w działaniach ze swoimi wartościami niezależnie od tego, co narzuca Ci społeczeństwo. Możesz być sobą i robić swoje wtedy, gdy nikt nie patrzy i wtedy, kiedy patrzą wszyscy. Wiedząc czego w życiu pragniesz i kim jesteś, stajesz się atrakcyjniejszy dla sytuacji, które zauważone i dobrze wykorzystane mogą Cię przybliżyć do miejsca, do którego zmierzasz. Jesteś ciekawszym człowiekiem. Jesteś jakiś. Masz jakąś swoją definicję siebie. Jedyne co pozostaje to dowiedzieć się, gdzie tak naprawdę zmierzasz!
Małe ćwiczenie na dobry początek przygody z poznawaniem siebie.
Weź kartkę papieru i długopis. Zapisz tam pytanie pod tytułem „kim jesteś?”. Zadaj je sobie w głowie i spróbuj sobie wyobrazić, że udzielasz wywiadu do ciekawego podcastu, w którym na początku prowadzący zadaje takowe pytanie. Plusem tego ćwiczenia jest to, że można to zrobić w domu na chłodno, bez żadnych kamer i mikrofonów. Oczywiście nie musisz sobie wyobrażać wywiadu. To pomogło mnie. Możesz podejść do tego w sposób, który zadziała u Ciebie. Każdy będzie dobry pod warunkiem, że będzie współgrał z wizją!
Odpowiedź może nie przyjść od razu. Zadaj pytanie w swojej głowie lub na kartce jeszcze raz a później trzeci, piąty, siódmy..
Notuj wszystko, co przyniesie Ci głowa bo gwarantuję – zacznie podawać przemyślenia.
Pamiętaj, określenie siebie to nie to, jak widzą Cię inni. Określenie siebie to świadomość, jak Ty postrzegasz samego siebie.
Jest jeszcze jeden z wielu, ultra ciekawy, wartościowy i praktyczny sposób poznawania siebie, który również skutecznie zachęca do podejmowania zmian w swoim życiu.
PODRÓŻE.
Do tego ważnego tematu jeszcze tutaj wrócimy. Poświęcę temu cały wpis. bo niewątpliwie jest to więcej, niż warte uwagi..
CISZA
Wiesz, kiedy możesz dowiedzieć się najwięcej o sobie?
W ciszy.
Może być na początku niewygodna, bo człowiek zaczyna słyszeć samego siebie. Mózg na początku nie jest w stanie tego znieść. Do tej pory wszystko było skutecznie zagłuszane, a teraz mogą wyjść fakty, które nie są łatwe, gdy staje się z nimi twarzą w twarz. A co, jeśli jeszcze okaże się, że zechcesz coś zmienić?..
Tak, tutaj właśnie zaczęła się praca nad generowaniem swojego „JA”. To moment, w którym autopilot zostaje wyłączony, a do gry wchodzi świadomość i możliwość wyboru.
Warto pamiętać również myśl „im mniej w życiu muszę, tym więcej w życiu mogę” a to znacząca różnica.
Polub się z ciszą. Polecam. Niech rozmowa ze sobą będzie tak bardzo komfortowa, jak z najlepszym przyjacielem. Magia zacznie dziać się później.
Osobiście spędzam bardzo dużo czasu w swojej głowie. Jestem w stanie wygłuszyć otoczenie słuchawkami i biec 90 minut bez jakiejkolwiek informacji, która dociera do mojego mózgu. Myśli płyną. Nie oceniam ich. Pozwalam im wybrzmiewać. Myśli mogą być pozytywne ale również negatywne. Odczucia im towarzyszące silniejsze lub słabsze. Niemniej warto spojrzeć w oczy każdej z nich. Nazwałbym to po prostu radzeniem sobie z własnymi trudnościami, bo o ile głowa podrzuca przyjemne sprawy, jest miło i przyjemnie. Zabawa zaczyna się, gdy w grę wchodzą sprawy trudne i trudniejsze. Zatem, nie uciekamy. Akceptujemy to, że jest coś do przerobienia i po prostu to robimy. To naprawdę oczyszcza. W przeciwnym razie jesteśmy z tymi myślami w każdej chwili dnia. Te, które skutecznie zagłuszymy i tak wrócą, tylko z większą siłą rażenia.
Spróbuj i sam przekonaj na własnej skórze, drogi czytelniku.
Dziękuję pięknie za Twój cenny czas, który poświęciłeś, aby zapoznać się z treścią, którą dla Ciebie przygotowałem.
I gdy tylko nie wiesz co zrobić, czy to słuszne czy nie – przypomnij sobie tą myśl:
Po prostu spróbuj i zobacz, co się stanie.
Pozdrawiam Cię,
Grzegorz Mazur




