Nie wszystko co rośnie, widać z daleka

Efekt końcowy - sukces jednorazowy. Proces - sukces trwały, notowany przy każdym kolejnym kroku.

Sukces – Każda definicja jest właściwa, o ile została zobrazowana przez siebie samego

Sukces ma wiele imion i sporo się teraz o tym słyszy. Często mówimy – ktoś osiągnął sukces. Komuś się udało.

Co najczęściej masz na myśli, gdy mówisz o czyimś sukcesie?

Z doświadczenia i z rozmów, które udało mi się w życiu przeprowadzić, sukces mierzy się głownie dobrami materialnymi.

Człowiek sukcesu to ten, który dobrze zarabia, ma kasę, świetny wóz, dom i generalnie można powiedzieć „Powodzi się”.

Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby tak myśleć. Tak jak zaznaczyliśmy w nagłówku tej części myśli – każda definicja jest dobra, o ile jest dla Ciebie prawdziwą wartością.

Nie ma nic złego w definiowaniu sukcesu poprzez pieniądze. Niech żyje kapitalizm, to napędza nam gospodarkę. Przyznam, że ludzie tego pokroju imponują mi. Śmiem twierdzić, że trzeba mieć głowę na karku i wiedzieć co robić aby osiągać wysokie statusy finansowe. Niemniej jednak moja definicja sukcesu jest troszeczkę inna, choć nie zupełnie, to wciąż trochę się różni.

Definicja sukcesu według młodego człowieka, który myśli trochę ponadsystemowo

Tak jak z każdą jedną myślą i z tą przyszło mi się zmierzyć niejednokrotnie. Często wizja mojego sukcesu była niezgodna z prawdziwymi wartościami, przez co albo osiągałem swój prawdziwy sukces nieświadomie, przez co byłem niezadowolony bo definiowałem to w inny sposób, albo po prostu go nie osiągałem, bo nie na tym skupiona była moja uwaga. Zdarzało się również tak, że brnąłem do rzeczy, które miały mi ten sukces przynieść a na koniec dnia okazywało się, że nic się nie zmieniło pomimo, że osiągnąłem to, co zamierzyłem.

Dziś definicją mojego sukcesu nie jest status końcowy. Dziś definicją mojego sukcesu są odpowiednie procesy w których się w życiu poruszam.

Co to znaczy, zapytasz.

W naszym życiu sukcesem często definiuje się ten stan końcowy. Osiągnąłem coś – sukces. Nie osiągnąłem – porażka.

W mojej definicji sukces to droga. Sukcesem jest podjęcie decyzji „ruszam”. Sukcesem jest nieustanny proces doskonalenia się, który świadomie podejmuję i w nim wytrzymuję zgodnie z zasadą japońskiej filozofii Kaizen – 1% lepszy każdego dnia. To również nieustanny proces dbania o własne zdrowie. To także proces poprawiania swoich wyników fizycznych. To droga, w której rozwijam swoją karierę. To ścieżka, którą przebywam aby po drodze budować najlepsze relacje. To ciekawość, którą zostałem obdarzony aby odkrywać życie na różnych poziomach i próbować nowych rzeczy. To chęć prowokowania losu do nowych okazji i możliwości.

Jest to możliwość bycia w tych wszystkich procesach, które nazwałem powyżej.

Dlaczego?

Bo to dar od Boga!

Mogę to robić. Mogę być cały czas człowiekiem sukcesu, bo w środku jestem małym zwycięzcą.

W każdej chwili swojego życia, każdy jeden krok jest małym sukcesem.

Mogę podzielić życie na małe i duże sukcesy. Małe to te, które towarzyszą każdemu krokowi postawionemu naprzód – kolejny trening, kolejna godzina nauki, kolejny przebiegnięty kilometr, kolejny nowy projekt, kolejna nowa wizja i poświęcony mały wysiłek, aby ją zrealizować.

Duży sukces to końcowe zbieranie żniwa z ziarna, które zostało zasiane – nowy rekord w swojej dyscyplinie sportowej, opanowanie kolejnego języka obcego, poprawa wyścigu biegowego o 5 minut, kolejna okazja do rozwoju kariery.

Sukces czy mały, czy duży to wciąż sukces!

Te procesy mogą nie mieć końca. Mogą trwać zawsze. Co się dzięki temu zmienia? Cieszysz się procesem. Twoim sukcesem jest wysiłek i droga, którą podejmujesz każdego dnia aby stać się lepszą wersją siebie. Już nie czekasz aż będzie cię stać na bmw m power czy inny fajnej klasy wóz, żebyś mógł nazwać się człowiekiem sukcesu. Choć to, co robisz zapewne prowadzi Cię do tego, żeby w końcu zasiąść za sterami takiego auta, jeśli jest w ogóle na liście twoich celów, ale wciąż finalnie nic to nie zmieni w Twojej tożsamości.

Dlaczego?

Bo cały czas byłeś człowiekiem sukcesu na drodze po ten kolejny punkt w Twoim życiu.

Niech cieszy droga. Niech człowiekiem sukcesu będzie ten, który codziennie wkłada w życie swoją energię, aby stać się lepszym człowiekiem. Tyle wystarczy, aby nazywać się człowiekiem sukcesu.

Co Ci z tytułu człowieka sukcesu podyktowanego tylko finansami, jeśli będzie z Ciebie na koniec drogi osobnik bez żadnych ciekawych przeżyć, relacji, sprawności fizycznej czy jakże ważnego dobrego stanu zdrowia.

Proces – zaufaj mu, a on zaprowadzi Cię tam, gdzie trzeba.

Duże rzeczy to suma małych kroków. Ciesz się z tych małych kroków a będziesz człowiekiem sukcesu w każdym momencie, gdy tylko postawisz stopę na kolejnym podwyższeniu.

Wiesz co powiem Ci na koniec?

Wszyscy ludzie, których poznałem i są w grupie tych, którzy dorobili się wielkich pieniędzy nie przez łup szczęścia typu „Dostałem w spadku” „Wygrałem w totolotka” mają dokładnie takie same podejście do sukcesu, jak opisałem powyżej.

To proces ich wznosił, większość nawet nigdy nie marzyła, że może być tak wysoko.

Staliśmy jakiś czas temu z moim przyjacielem przed jego porsche 911, które nabył jakoś krótki czas wcześniej. Zapytałem, „Jak się czujesz w posiadaniu tego wymarzonego auta?” odparł „Pogoń za królikiem była dużo ciekawsza”.

Zostawię Cię z tą myślą i pamiętaj o zasadzie małego odkrywcy,

Po prostu spróbuj i zobacz, co się stanie.

Pozdrawiam Cię,

Grzegorz Mazur

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *